Toskania – niekończąca się winnica

Italię eksplorowaliśmy kilka razy. Zobaczyliśmy już stołeczny Rzym, słynny Mediolan i słoneczną Apulię. Czas na krainę wina i oliwek, Toskanię.

Tym razem wybór padł na samochód. Po drodze zatrzymaliśmy się w zachodniej Austrii (o tym inny wpis) i przejechaliśmy przez Południowy Tyrol nazywany przez Włochów Alto Adige. I tu kolejny smaczek: Tyrolczycy mają swój język co widzimy w nazwach mijanych miast, pisanych po włosku i w ich miejscowej mowie. Nazw często zupełnie innych. Kierując się w stronę Florencji mamy do wyboru dwie równoległe autostrady: szybszą prowadzącą głównie tunelami oraz dłuższą trasę ciągnącą się mostami rozpostartymi na przełęczach. Oczywiście widokowo zdecydowanie polecam drugą opcję.

Dotarliśmy na miejsce. Wiedziałem, że rezerwuję apartament w centrum Toskanii, w winnicy ale nie miałem pojęcia, że tak ogromnej – 300 ha! W pokoju czekało na nas oczywiście wytrawne Chianti, zaś w chwilach rozpogodzeń kosmiczny widok na tę część Włoch.

Co nam daje Toskania?

Po pierwsze zieleń. To część Półwyspu Apenińskiego gdzie nie brakuje lasów, winnic, łąk, pastwisk i sadów. Dlatego nie grozi nam pustkowie, wypalony słońcem obszar ani kurz na drogach.

Po drugie, jak to we Włoszech, małe, pełne klimatu miasteczka. O ile wielkie miasta są u nich często bez wyrazu (choć nie zawsze!) to małe mieściny mają w sobie to coś. Nie wiem nawet jak to opisać, i żadne zdjęcie w pełni nie odda tego klimatu. To trzeba zobaczyć, poczuć.

Po trzecie, jedzenie. Wchodzimy do małej knajpki w miasteczku w jakim spaliśmy, zamawiamy pizzę, pastę i jakiś zestaw mięs z grilla. Plus oczywiście po lampce wina. I wszystko gra! Nie da się tego nie zjeść, nie ma sensu narzekać, jedzonko jest magiczne.

Wreszcie po czwarte Piza i Florencja. Co do Pizy – wiem, to punkt trochę do odhaczenia z listy, ale krzywa wieża to naprawdę ciekawy widok na żywo. Dochodzimy do małego obszaru pozostałości antycznego miasta i nagle wyłania się przechylony obiekt. Taki współczesny Sky Tower, który komuś nie do końca udało się wyważyć. Florencja zaś to miejsce, które pachnie historią. Chodząc jej uliczkami naprawę trudno nie pomyśleć o Machiavellim i Medyceuszach. Patrząc na katedrę, ratusz, mijane kościoły, piękne sukiennice i wybrukowane uliczki nie ma możliwości aby nie zanurzyć się w historii tego obszaru.

Toskania może mieć dwa oblicza. Dla tych, którzy szukają ucieczki to takie ucywilizowane Bieszczady z winnicami. Dla tych, którzy chcą ugryźć kawałek historii zapijając ją winem – spełnienie obu życzeń jedocześnie. Nie wiem czy wrócimy ale wiem, że polecamy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *