Bilbao – już nie Hiszpania, prawie jak raj

Baskowie starają się pielęgnować własny język, Euskarę. Czemu jest on tak niezwykły? To jedyny nieindoeuropejski język w całej Europie. Część szuka jego korzeni w Zakaukaziu, inni sugerują, że mit o Atlantydzie i ocalałych może dotyczyć właśnie ich. Najprawdopodobniej wyjaśnienie jest znacznie prostsze: to tzw. prajęzyk europejski. Powstał jeszcze zanim ludy z Azji opanowały nasz kontynent i jest żywym artefaktem po naszej przeszłości. Oczywiście na codzień można bez trudu porozumieć się po hiszpańsku ale nazwy lokali, nazwiska, a nawet rozgłośnie radiowe w ich języku zdradzają wartość ich unikalnego kodu kulturowego.

Baskonia jest piękna. Góry Baskijskie (bask. Euskal Mendiak) to część pięknego łańcucha Gór Kantabryjskich są malownicze. To iberyjska brama do Pirenejów. Turkusowe rzeki i jeziora, drogi wijące się serpentynami między wzgórzami – istny orgazm dla zmysłów.

Samo Bilbao to perła. Miasto w niezwykły sposób łączy nowoczesność z przeszłością. Szklane i grafitowe budynki wciśnięte niczym plomby między majestatyczne kamienice. Zieleń i woda, które dosłownie łączą się z miejskim krajobrazem. Ogromna bryła Muzeum Guggenheima z jednej strony zwraca uwagę każdego kto ją mija ale i jest okalana miejskimi estakadami wtapiającymi je w tkankę miejską. Most Zubizuri jest sam w sobie dziełem sztuki ale nie odcina się od przestrzeni wokół ale staje jej częścią. Nie sprawdzałem kto jest miejskim architektem ale gdybym został prezydentem Wrocławia zapłaciłbym każde pieniądze, aby ściągnąć go na Dolny Śląsk.

Do tego niemal każda mijana posesja, brama, klatka schodowa są ciekawe.

A jak jedzą Baskowie? Tak jak Hiszpanie. Słodko, popijając kawę, siedząc do nocy na zewnątrz. Czasem niezdrowo, może z większym spokojem niż ludzie z Andaluzji ale z niemniejszym uśmiechem na twarzach.

Bezwzględnie polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *