Malta – królik na armacie

Mała wyspa z wielką historią. Uznaliśmy, że w końcu pora na nią!

Po pierwsze Malta jest cholernie polska. Trochę jak Chorwacja czy Islandia, lecisz aby usłyszeć język polski na co drugim deptaku i w każdej knajpie. Całe szczęście w knajpach nie ma schabowych i kapusty ale jest solidna dawka królika. Dużo kości, mało mięska ale mocno polecam dla każdego kto lubi wartościowe i oryginalne jedzonko. Dodając kilka zdań do kulinariów, widać wpływy kuchni włoskiej, semickiej i śródziemnomorskiej. Całość nie jest rewelacyjna ale pozwala na wybór jaki sprawi, że nie uśniemy głodni.

Wyspa ma dobry transport publiczny ale wybraliśmy auto. To co może zaciekawić ludzi wynajmujących auta podczas wyjazdów: bardzo niskie ceny wynajmów i bardzo wysokie kaucje. Tak wyglądało to w ofertach on-line i analogicznie zadziałało to na miejscu. Za przyzwoitego chińskiego SUV-a wołali bodaj 120 zł na 3 dni, ale zabezpieczona kaucja to 1200 Euro. Dla porównania na Kanarach czy Maderze za 3 dni zapłacicie ok. 300-500 zł, zwykle bez depozytu.
Oczywiście czeka nas ruch lewostronny ale masa ograniczeń prędkości sprawi, że raczej nie zrobimy sobie i innym krzywdy.

Co dobrego daje nam Malta? Piękną architekturę, w której czuć mocne wpływy arabskie w połączeniu z europejskim sznytem i deptakami. Zachwycił nas Rabat, miasto które jak włoska Materna wydaje się, że zatrzymało się w czasie. Daje nam piękne widoki w słynną maltańską skałę. Jeśli ktoś lubi pobawić się dronem znajdzie tu wszystko: przestrzeń, średniowieczne miasta, klify i urwiska, kręte uliczki i niemal pustynne marki. A do tego drona nie wkurzy silny wiatr. Czy może być lepiej? Wracając do zachwytów Valetta naprawdę jest piękna, St. Paul’s Bay ciekawy.

O Malcie często mówi się jako o europejskim skansenie Katolicyzmu i konserwatyzmu. Czy to widać? Tak i nie. Wiele kościołów, totemy matki Boskiej na co drugim domu ale jednocześnie nazwy miast niemal arabskie i ojczysty język należący do grupy języków semickich. Zapisywany łaciną ale fonetycznie najbliżej hebrajskiego i arabskiego.

Na koniec cztery ciekawostki. Najczęściej spotykają grupą etniczną zamieszkującą tu na stałe, w sklepach, taksówkach, w firmach wynajmujących auta są Hindusi. W markecie alkohol można kupić od 17 roku życia ale nie ma zwykłego ibupromu czy apapu – to tylko w aptece. I język, w zasadzie języki. Urzędowe: maltański i angielski. Na ulicach słychać często włoski. A część tubylców mówi w jakimś ich własnym, mam wrażenie, że czerpiącym z każdego z powyższych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *